Reszel

Reszel - miasteczko na Warmii

Przysłowia ludowe:

Reszel - Informacje_i_wydarzenia

50 lat legendarnego klubu piłkarskiego z Zabrza

W związku z pandemią koronawirusa została wstrzymana większość rozgrywek sportowych na świecie. Propozycji dokończenia nagle przerwanych rozrywek do tej pory nie przedstawiono i wspominając udział polskich zespołów w europejskich pucharach rozgrywek piłkarskich nie można pominąć historii Górnika Zabrze. Dzisiaj wypada pięćdziesiąta rocznica meczu na Stadionie Śląskim, rewanżu Półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów (PZP) 1970 roku. Pucharu, który po 1999 roku został zastąpiony przez Puchar UEFA.

Niedościgniony Górnik

Końcówka lat 60. XX wieku była zapowiedzią wielkiej ery polskiej piłki. Wtedy właśnie powstała drużyna Kazimierza Górskiego. Wiosna 1970 roku to najlepszy okres polskiej piłki klubowej. Drużyny Legii Warszawa oraz Górnika Zabrze grały w półfinałach europejskich pucharów - Legia w Pucharze Mistrzów (odpadła z Feyenoordem Rotterdam), a Górnik w PZP. Właśnie 15. kwietnia 1970 roku odbył rewanżowy mecz Górnika z ówczesną legendą potężnej Serie A - AS Romą.

Górnik Zabrze miał wielką drużynę przez całą dekadę. Przez lata był hegemonem polskich stadionów, ale nie zdołał zdziałać wiele na "europejskich salonach". Jak na ironię, swoje największe sukcesy w europejskich pucharach osiągnął dopiero pod sam koniec tego okresu - po zakończeniu kariery piłkarskiej przez Ernesta Pohla - jednego z najlepszych polskich piłkarzy tamtych czasów. W 1968 roku Górnik Zabrze był jedyną drużyną w Pucharze Mistrzów, której udało się pokonać "Dzieci Busbyego" - Manchester United, który później, w tamtym sezonie, triumfował w Finale tych rozgrywek. W 1969 roku panowało powszechne przekonanie, że Górnik ma drużynę predestynowaną nawet do wygrania rozgrywek PZP. Jednak po interwencji wojsk układu warszawskiego w Czechosłowacji, drużyny z regionu zostały wyeliminowane w tym roku z europejskich rozgrywek, a Górnik dostał swoją wielką szansę rok później.

W sezonie 1969/1970, w pierwszej rundzie PZP, Górnik trafił na słynny grecki Olympiakos Pireus (w Atenach padł remis 2:2, ale rewanż w "kotle Czarownic" był już prawdziwym koncertem Górnika z wygraną 5:0). W kolejnej rundzie Zabrzanie trafili na niezwykle utytułowaną drużynę z Wysp - Glasgow Rangers. Zespół zaprawiony w bojach na europejskich arenach (pierwszym Finalistą PZP, Finalistą także w maju 1967 roku). I w Chorzowie i na Ibrox Park było po 3:1 dla Górnika. Śląski zespół „zdał egzamin dojrzałości” - znakomicie zaprezentował się w tych meczach o "wysoką stawkę". Kolejnym przeciwnikiem Górnika był Lewski Sofia. Po przegranym w Bułgarii meczu (2:3), w rewanżu, na Stadion Śląski przyszło 100 tysięcy kibiców. Wygrana 2:1 przez Górnika zapewniła Im awans do kolejnej rundy (dzięki lepszej różnicy bramek na wyjeździe). Tam, w Półfinale, czekała już AS Roma. W pierwszym meczu, w Rzymie, padł remis 1:1. Rewanż w "kotle Czarownic" był jednym z najbardziej dramatycznych spotkań w historii polskiej piłki nożnej. AS Romę prowadził wtedy Helenio Herrera - autor nowatorskiego systemu taktycznego - catenaccio, kładącego szczególny nacisk bardziej na grę obronną całego zespołu niż zdobywanie bramek. I kiedy, w dziewiątej minucie spotkania, Fabio Capello zdołał "dobić" jedenastkę podyktowaną przeciwko Górnikowi, to Włosi byli bliżej awansu do Finału. Tym bardziej, że do 90. minuty meczu słynne catenaccio "zdawało egzamin" mimo sporej przewagi "Górników" i stworzeniu sobie kilku dobrych okazji do zdobycia bramek. Wtedy w pole karne Romy wbiegł Jerzy Gorgoń, wspierając napastników. Wywalczył rzut karny dla Górnika, który został wykorzystany przez Włodzimierza Lubańskiego i doprowadził do dogrywki. W dogrywce Włodek błyskawicznie wyprowadził polski zespół na prowadzenie i dopiero w końcowych sekundach dogrywki "strzał rozpaczy" Francesco Scrattiego dał wyrównanie Romie. Do wyłonienia Finalisty PZP potrzebny był trzeci mecz na neutralnym stadionie w Strasburgu - tydzień po wydarzeniach w "kotle Czarownic". I trzeci mecz z AS Romą zakończył się remisem 1:1 „w regulaminowych 90. minutach”. Dwa razy gasło światło na stadionie. W dogrywce nie padły już żadne bramki i o awansie do Finału zadecydował rzut sędziowskim żetonem, który okazał się szczęśliwy dla polskiego zespołu. Czy kiedykolwiek jakiś polski klub piłkarski zdoła się zbliżyć do wielkiego sukcesu Górnika Zabrze sprzed 50 lat?

Artykuł powstał dzięki polskiemu bukmacherowi online Betfan.

REKLAMA

opublikowano: 2020-04-22, © materiał zewnętrzny,

288

ostatnie artykuły z tego działu:

REKLAMA

fot. materiał zewnętrzny